|
W 1979 roku
będąc nad jeziorem Orzysz pewien kolega zabrał mnie na przejażdżkę
Makiem 333. Po piętnastu minutach kolega musiał iść na obiad i zostałem
sam. Po wypłynięciu na jezioro zaczął się horror. Jak się później
dowiedziałem zrobiłem dwie "rufy" dostałem porządnie bomem, ale jakoś
udało się wrócić do brzegu. Po tych doświadczeniach utwierdziłem się w
przekonaniu, że to dziwny sport i nie dla mnie. Wolałem łowić ryby.
Jeszcze w te same wakacje znów trafiłem na żaglówkę. Tym razem na
"Figla". Jako już stary wilk morski wypożyczyliśmy go z bratem na dwie
godziny ( na tyle tylko starczyło). Ponieważ zawsze lubiłem coś
majstrować, po pływaniu pomierzyłem łódkę krokami i stwierdziłem, że
takie coś to ja sobie sam zbuduję z desek, jakie miał mój dziadek w
stodole.
Myślałem o czyś większym, nie wiedziałem tylko jak zamocować żagiel do
masztu podtrzymywanego przez linki. Rękaw przecież odpadał. Na moje
pytanie odpowiedziała dokumentacja żaglówki "WYDRA" zakupiona w kiosku
za 1,5
starych zł. Dzięki mojej mamie, która wychodziła w "Sterze" sklejkę i
klej AG (starzy żeglarze wiedzą, o co chodzi) rozpocząłem budowę. Przez
3 lata powstawał szkielet. Właściwie był już po pierwszych wakacjach.
Pod koniec trzecich wakacji postawiono mi ultimatum, albo zabiorę to ze
stodoły, albo będzie ognisko. W ciągu następnych dwóch tygodni zrobiłem
całe poszycie dna pokład, postawiłem maszt na wantach zrobionych ze
skręconych ze sobą trzech drutów od pastucha elektrycznego ( ostatecznie
przecież liny strunowe to
była nowość i ja ją sobie zrobiłem), Nie pamiętam skąd miałem płetwę
sterową z nierdzewki, ale miecz był zrobiony z kawałka sklejki 8mm,
który pozostał z budowy. P pomalowaniu wszystkiego epidianem 53
pojechaliśmy wodować łódź nad BUG. Początkowo załamanie. Łódką nabiera
wiadro wody w 3minuty i ostro z tym
walczymy. Po godzinie stwierdzamy, ku naszej uciesze, że przeciek jest
coraz mniejszy i końcu prawie ustaje. To pływanie to pływanie to było
WIELKIE COŚ.
W następnym roku zdobyłem patent żeglarza. Budowanie łodzi tak mi się
spodobało, że po wakacjach rozpocząłem pracę w Jachtklubie Polski w
Warszawie. Tam dopiero zobaczyłem jak łódź powinna być zbudowana. W
zasadzie wszystko zrobione było poprawnie, tylko sam wygląd był jakby
nie taki jak innych łódek. Bo co można zdziałać mając do dyspozycji
młotek, piłkę płatnicę, wiertarkę elektryczną (5 kg), wkrętak płaski i
dwa heble (śrupubel i rabanek). Jak zdobyłem trochę doświadczenia i
pozwolenie pracy na maszynach stolarskich natychmiast zabrałem się za
poprawianie mojego dzieła.
Dorobiłem normalne listwy odbojowe i parę innych ozdóbek, pomalowałem
wszystko odpowiednimi lakierami zaplotłem prawdziwe wanty i popłynąłem.
Łódź mam do dziś tylko muszę wymienić poszycie dna.
Po Jachtklubie przyszła kolej na firmę polonijną. Też praca przy
łodziach.
Zrobiłem formy i kilka sztuk hamburek. Miały z 9 m długości.
Jak nastały nowe czasy i co nie było zabronione to było dozwolone
założyłem z kolegą spółkę DAS. Po pierwszej wystawie WIATR i WODA mając
od Andrzeja Skrzata obrazek xero OCEANA 725 zdobyliśmy kilka zamówień na
ten jacht. Zabraliśmy się ostro do pracy i w 1992 roku mieliśmy pierwszą
sztukę. Tempo
było szalone. Trzeci jacht zmontowaliśmy w 3 doby. To był absolutny
rekord. Klient przyjechał po odbiór łodzi we wtorek jak,
odformowywaliśmy kadłub. Mimo naszych zapewnień, że jacht będzie w
piątek gotowy był załamany. Sami nie wierzyliśmy w to, co mówiliśmy.
Jednak w piątek o godzinie 8 rano
przyjechał dźwig i Ocean pojechał do Gdańska.
Po Oceanie 725 był Ocean 950, Sympathy 600 R, T i RT, Voyager 780 Sonia
320, katamaran Fantom 400, jol Flash 430 i Posejdon 650.
W większości jachty były eksportowane do Europy Zachodniej. Pływają w
Niemczech, Austrii, Francji, Holandii, Belgii, Szwajcarii, Słowenii, na
Węgrzech w Tajlandii, USA i Rosji.
Jachty Ocean 725 i 950
były trzykrotnie nominowane do Jachtu Roku przez miesięcznik DIE YACHT.
Ocean 725 raz zajął piąte miejsce w klasie do 30 ft. Był najmniejszy ze
wszystkich nominowanych jachtów.
Od roku 2002 znów prowadzę samodzielną działalność. Buduję jachty, które
opisane są w mojej ofercie.
Moje wyroby spełniają normy europejskie i posiadają niezbędne
certyfikaty w tym certyfikaty Germanische Loyd'a.
Licznik odwiedzin 
|
Niemcy:
www.woterfitz.de
www.sympathy600.de
Rosja:
www.katerclub.ru
Szwajcaria:
www.topnautic.ch
Hurtownia:
www.dasyacht.com.pl
Stowarzyszenie Sympathy 600:
www.sympathy600.pl
Produkcja laminatów
www.lamitar.com.pl
|